Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą materiały. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2016

Serduszkowa bluzka nova

Okazuje się, że inspirować można się czymś zupełnie nie w swoim stylu... Tak było i tym razem u mnie, bo jakie są dwa najmniej lubiane przeze mnie kolory; czerwony i różowy. A jaki wybrałam materiał? Serduszkowy - czewono-różowo-fioletowy. I mimo, że zupełnie nie mój, to ogromnie mi się spodobał :)


 Tak więc skoro tylko materiał urzekł mnie swoją kolorystyką, to postanowiłam zabrać się do szycia - wykroju nie robiłam specjalnie - wzięłam starą bluzkę - w stylu "oversize" i zabrałam się do szycia - i poszło szybko, przyjemnie i efekt jak dla mnie bardzo zadowalający. Górę materiału wykończyłam różową, bawełnianą lamówką.
 



I tak oto powstała ona... serduszkowa bluzka nova. I jakoś wyszła w efekcie taka bardzo "moja" - czuję się w niej bardzo "swojo" :)









Ania 

piątek, 22 kwietnia 2016

Patchworkowa poduszka z "plastrów miodu"

Moje zamiłowanie do patchworku znacząco wzrosło po zrobieniu maty dla Maluszka. Mam do przygotowania cztery poduchy - pasujące do maty, tak, żeby można je było położyć na brzegu maty - mają służyć trochę do zabawy, trochę do ograniczania pola zabawy, a trochę do położenia przy balkonie, żeby nie wiało od okna. 


Cztery poduszki - każda ma być inna, ale wszystkie pasujące do całości. Jako pierwszą zdecydowałam się zrobić poduszkę patchworkową z tzw. "plastrów miodu" - albo po prostu sześcianów. To mój debiut w tej dziedzinie - ale po pierwszym podejściu jestem zachwycona - i już czekam na kolejne podejścia. 

Najpierw wycięłam kawałki materiału i sześciokątne szablony z papieru - łącznie było ich 45 i każdy kawałek materiału przyfastrygowałam do sześciokątnych szablonów z papieru. Potem ręcznie zszywałam po lewej stronie poszczególne plastry miodu - w jeden duży plaster - chwilę zajęło mi przemyślenie jak je połączyć, żeby stworzyć kształt poduchy - ale po kilku próbach udało się. 


Kiedy miałam już gotowy kształt trzeba było usunąć papierowe szablony i fastrygę. Na koniec zostało mi wszycie suwaka na dole poduszki - tylko w tym jednym momencie skorzystałam z maszyny do szycia. Muszę przyznać, że uszycie takiej poduchy był dużo łatwiejsze niż zrobienie maty pachworkowej - pytanie czy to kwestia wprawy, czy technika prostsza - tego nie wiem, ale jest we mnie ogromna chęć sprawdzania kolejnych technik patchworkowych :)



A poducha świetnie współgra z matą patchworkową. Już nie mogę się doczekać realizacji kolejnych patchworkowych projektów. A w kolejce jeszcze trzy kolejne poduchy pasujące do maty - tylko już raczej bez patchworku - lub z małymi elementami - żeby nie "przepatchworkować"  całego zestawu.

Ania
 

środa, 30 marca 2016

HIstoria pierwszego patchworku - na pewno nie ostatniego :)

Patchwork - moje marzenie od dłuższego czasu - ciągle nie zrealizowane, bo za trudne, bo za długo, bo nie umiem... I trwało to trwało dość długo. Ale oczywiście potrzeba jest matką wynalazku - potrzebna była mata edukacyjna dla Maluszka 1m x 1m - bo taki mamy podkład na podłogę - jednocześnie będący częścią kojca (ale to na przyszłość). Chodziło więc o dokładne wymiary, a także żeby mata nie przesuwała się na podkładzie. Tak więc była potrzeba.



Jako inspiracja została mi resztka kocykowego materiału (kocyki do zobaczenia tutaj - wersja letnia i tutaj - wersja zimowa). Tak więc do niego dobierałam pozostałe materiały. Patchwork miał być z kwadratów - bo to najprostsza wersja - więc do wypróbowania na początek.

Tak więc trzeba było tylko wyciąć kwadraty - pozszywać je ze sobą, dodać obramówkę, w środku umieścić otulinę, z tyłu patchorka dresówkę, zszyć, obszyć lamówką i gotowe! Zmieściło się w jednym zdaniu, ale pracy co niemiara przy tym było. Niektóre etapy udało mi się uwiecznić.

A teraz po kolei:

1) wycinanie kwadratów - muszę przyznać, że mata do patchworków i okrągły nożyk bardzo się do tego przydały


 
2) łączenie elementów - zszywanie kwadratów w większe płaszczyzny




 3) wszycie czarnej obramówki dookoła


4) łączenie warstw - pozszywane kwadraty+ otulina + dresówka na spód



5) pikowanie po szwach na maszynie - robiłam pierwszy raz, wyszło całkiem dobrze moim zdaniem :)



6) wyrównanie elementów i dodanie lamówki, a z tyłu gumek na rogach do przytrzymywania maty na podkładzie





Już patrząc na ilość etapów przypominam sobie, że jednak nie poszło mi tak szybko, ale muszę powiedzieć, że z dumą patrzę na mój patchwork, a Maluszek go uwielbia, bo zarówno kolorowy, jak i różne faktury, więc na razie podoba mu się bardzo.


 



Ania

piątek, 18 marca 2016

Kocyk w wersji wiosennej


Na jesieni powstała zimowa wersja kocyka (można ją zobaczyć tutaj), która cały czas jest w użyciu i zdaje rezultat doskonale. Jednak, jako, że zbliża się wiosna i lato, powstał w mojej głowie pomysł stworzenia wersji kocyka bardziej odpowiedniej na ciepłą pogodę. Tylko z bawełny i z dresówki (bez otuliny w środku).


Nie było problemu z wyborem materiału, bo po zrobieniu poprzedniego kocyka miałam jeszcze zapas mojej zwierzakowej bawełny, która cały czas ogromnie mi się podoba. A na tył kocyka użyłam szarej dresówki, której mam 3 metry kupione kiedyś na płaszcz, który nigdy nie doczekał się uszycia. Tak więc zabrałam się do pracy.

Tak więc zszyłam materiały razem - oczywiście prawymi stronami do środka - zostawiając niewielki otwór na przewrócenie materiałów na prawą stronę.


Następnie wywinęłam kocyk na prawą stronę i zszyłam ręcznie otwór, przez który przewróciłam kocyk na prawą stronę.



Na koniec dodałam pikowanie - żeby materiały się nie przesuwały. Całość zajęła mi bardzo mało czasu - a przyjemność ogromna - także polecam do szycia całym sercem.





A  że zostały mi skrawki materiału jeszcze - to wpadłam na pomysł zrobienia patchworkowej maty na podłogę - jestem w trakcie robienia - zobaczymy, czy i kiedy uda się skończyć. Więc zdjęcie poniżej na zachętę do śledzenia co niedługo pojawi się na naszym blogu.

Ania

poniedziałek, 29 lutego 2016

Śpiworek do wózka, czyli ostatnie "podrygi" zimy

Jak już wcześniej pisałam w domu zagościła nowa maszyna do szycia, ale pojawił się też nowy wózek dziecięcy - a ponieważ koniec zimy już bliski - przynajmniej jak dla mnie - na wyciągnięcie ręki - to pojawiło się pytanie, czy kupować śpiworek na zimę, czy nie...

Uznałam więc, że może czas pokusić się o uszycie takiego śpiworka - pomysł był, chociaż przyznam nie było łatwo. Dwa dni spędziłam myśląc jaki przygotować wykrój. Ale w końcu się udało - powstał w głowie zamysł elementów, z jakich będzie się składać. Miał idealnie pasować do wózka, więc stamtąd wzięłam wymiary. Środek zrobiłam z białego polaru minky, wypełnienie z otuliny, a wierzchnią warstwę z grubej szarej dresówki.


Najpierw przeniosłam swój wykrój na dresówkę i z niej uszyłam wierzchnią warstwę - wraz z dwoma suwakami.



Potem dodałam warstwę z białego polaru minky i na koniec otulinę, którą przyfastrygowałam do szarej dresówki.




Na zdjęciach i w opisie wszystko wygląda tak prosto, ale szycie trzech warstw w trójwymiarze okazało się dla mnie trudnym zadaniem, ale podołałam. Ponieważ potrzeba była pilna, to szyłam i szyłam i w jeden dzień udało mi się wszystko podoszywać. 

Chciałam jeszcze ozdobić śpiworek przeszyciami i guzikami, ale na razie weny mi brak, więc został w podstawowej formie i tak jest używany. Być może niedługo nadejdą dla niego lepsze czasy i doczeka się całkowitego wykończenia. 



Ania

sobota, 20 lutego 2016

Nowa maszyna, nowa spódnica - idzie wiosna?

Tak jak pisałam już w moim domu zagościł nowy lokator - bardzo wyczekiwany - nowa maszyna do szycia. I ciągle czekałam na ten moment, żeby mieć chociaż chwilę wolnego, żeby coś na niej stworzyć. 

W moich materiałowych zbiorach już od dłuższego czasu czeka bela materiały, który tak mnie urzekł w sklepie, że kupiłam go aż 8 metrów. Czekał i czekał... I wreszcie doczekał się na nową maszynę i moją inwencję twórczą. 




Okazało się, że w mojej szafie brakuje spódnic - zdecydowanie! Więc była potrzeba to powstał i pomysł. Tylko jak uszyć spódnicę, skąd wziąć wykrój i jak to zrobić.

Postanowiłam pójść na skróty sprawdzoną metodą i uszyć ją na podstawie mojej ulubionej spódnicy, która składała się z czterech fragmentów - dwa boczne prostokątne paski, przód i tył spódnicy. Tak też zrobiłam. A ponieważ do końca nie byłam pewna efektu - to nie robiłam zdjęć w trakcie - jak to zwykle w takich sytuacjach. 




I zdjęcie na fotelu - jak widać na załączonym obrazku - rzeczywiście przydaje się, jak na razie nic się z nim nie dzieje - nadal jest w doskonałej formie.

Ale z efektu końcowego jestem zadowolona, spódnica już miała swój inaugurujący występ, okazało się, że jest bardzo wygodna w użyciu, tak więc wszystko jak powinno być.





A to ostatnie zdjęcie trochę pozorowane, bo zrobione już po uszyciu, ale nie mogłam sobie odmówić uwieńczenia mojej maszyny na zdjęciu.

Ania