Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą DIY. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 27 czerwca 2016

14 specjalnych muszek w akcji :)

Tym razem na specjalne zamówienie powstało 14 kakardko - muszek w wersji "mini". Ilość kolorów dobiła do 14 :) Może niedługo zostanę maniaczką kolorów - kto wie? Świat się zmienia i chyba ja też się zmieniam :) Ale szarości, białego i niebieskiego na pewno nie porzucam :)

Frajda z robienia była ogromna - a kto się zastanawia do czego aż tyle muszek - zapraszam do śledzenia mojej ulubionej fotografki - u niej w końcu wszystko się wyjaśni :) Becia - zamówienia dla Ciebie to sama przyjemność w robieniu :)


 




A wzoru nie znalazłam, więc sama wymyśliłam - więc w skrócie napiszę - może ktoś z Was będzie chciał spróbować :)

Baza kokardki:
Rząd 1) 32 oczka łańcuszka - ostatnie oczko łączymy z pierwszym oczkiem ścisłym - tak żeby powstało koło
Rząd 2-6) robimy dwa oczka łańcuszka i w każde oczko łańcuszka z poprzedniego rzędu wykonujemy półsłupek nawijany; rząd szósty zakańczamy oczkiem ścisłym

Przewężenie na środku i wiązanie:
Robimy w sumie 75 oczek łańcuszka - znajdujemy środek łańcuszka i tam robimy 6 rzędów w górę półsłupków nawijanych (czyli dwa oczka łańcuszka i dwa półsłupki nawijane w każdym rzędzie) - na koniec łączymy i przewiązujemy przez naszą kokardkę - i tak oto i ona :)


Ania

piątek, 22 kwietnia 2016

Patchworkowa poduszka z "plastrów miodu"

Moje zamiłowanie do patchworku znacząco wzrosło po zrobieniu maty dla Maluszka. Mam do przygotowania cztery poduchy - pasujące do maty, tak, żeby można je było położyć na brzegu maty - mają służyć trochę do zabawy, trochę do ograniczania pola zabawy, a trochę do położenia przy balkonie, żeby nie wiało od okna. 


Cztery poduszki - każda ma być inna, ale wszystkie pasujące do całości. Jako pierwszą zdecydowałam się zrobić poduszkę patchworkową z tzw. "plastrów miodu" - albo po prostu sześcianów. To mój debiut w tej dziedzinie - ale po pierwszym podejściu jestem zachwycona - i już czekam na kolejne podejścia. 

Najpierw wycięłam kawałki materiału i sześciokątne szablony z papieru - łącznie było ich 45 i każdy kawałek materiału przyfastrygowałam do sześciokątnych szablonów z papieru. Potem ręcznie zszywałam po lewej stronie poszczególne plastry miodu - w jeden duży plaster - chwilę zajęło mi przemyślenie jak je połączyć, żeby stworzyć kształt poduchy - ale po kilku próbach udało się. 


Kiedy miałam już gotowy kształt trzeba było usunąć papierowe szablony i fastrygę. Na koniec zostało mi wszycie suwaka na dole poduszki - tylko w tym jednym momencie skorzystałam z maszyny do szycia. Muszę przyznać, że uszycie takiej poduchy był dużo łatwiejsze niż zrobienie maty pachworkowej - pytanie czy to kwestia wprawy, czy technika prostsza - tego nie wiem, ale jest we mnie ogromna chęć sprawdzania kolejnych technik patchworkowych :)



A poducha świetnie współgra z matą patchworkową. Już nie mogę się doczekać realizacji kolejnych patchworkowych projektów. A w kolejce jeszcze trzy kolejne poduchy pasujące do maty - tylko już raczej bez patchworku - lub z małymi elementami - żeby nie "przepatchworkować"  całego zestawu.

Ania
 

środa, 30 marca 2016

HIstoria pierwszego patchworku - na pewno nie ostatniego :)

Patchwork - moje marzenie od dłuższego czasu - ciągle nie zrealizowane, bo za trudne, bo za długo, bo nie umiem... I trwało to trwało dość długo. Ale oczywiście potrzeba jest matką wynalazku - potrzebna była mata edukacyjna dla Maluszka 1m x 1m - bo taki mamy podkład na podłogę - jednocześnie będący częścią kojca (ale to na przyszłość). Chodziło więc o dokładne wymiary, a także żeby mata nie przesuwała się na podkładzie. Tak więc była potrzeba.



Jako inspiracja została mi resztka kocykowego materiału (kocyki do zobaczenia tutaj - wersja letnia i tutaj - wersja zimowa). Tak więc do niego dobierałam pozostałe materiały. Patchwork miał być z kwadratów - bo to najprostsza wersja - więc do wypróbowania na początek.

Tak więc trzeba było tylko wyciąć kwadraty - pozszywać je ze sobą, dodać obramówkę, w środku umieścić otulinę, z tyłu patchorka dresówkę, zszyć, obszyć lamówką i gotowe! Zmieściło się w jednym zdaniu, ale pracy co niemiara przy tym było. Niektóre etapy udało mi się uwiecznić.

A teraz po kolei:

1) wycinanie kwadratów - muszę przyznać, że mata do patchworków i okrągły nożyk bardzo się do tego przydały


 
2) łączenie elementów - zszywanie kwadratów w większe płaszczyzny




 3) wszycie czarnej obramówki dookoła


4) łączenie warstw - pozszywane kwadraty+ otulina + dresówka na spód



5) pikowanie po szwach na maszynie - robiłam pierwszy raz, wyszło całkiem dobrze moim zdaniem :)



6) wyrównanie elementów i dodanie lamówki, a z tyłu gumek na rogach do przytrzymywania maty na podkładzie





Już patrząc na ilość etapów przypominam sobie, że jednak nie poszło mi tak szybko, ale muszę powiedzieć, że z dumą patrzę na mój patchwork, a Maluszek go uwielbia, bo zarówno kolorowy, jak i różne faktury, więc na razie podoba mu się bardzo.


 



Ania

piątek, 18 marca 2016

Kocyk w wersji wiosennej


Na jesieni powstała zimowa wersja kocyka (można ją zobaczyć tutaj), która cały czas jest w użyciu i zdaje rezultat doskonale. Jednak, jako, że zbliża się wiosna i lato, powstał w mojej głowie pomysł stworzenia wersji kocyka bardziej odpowiedniej na ciepłą pogodę. Tylko z bawełny i z dresówki (bez otuliny w środku).


Nie było problemu z wyborem materiału, bo po zrobieniu poprzedniego kocyka miałam jeszcze zapas mojej zwierzakowej bawełny, która cały czas ogromnie mi się podoba. A na tył kocyka użyłam szarej dresówki, której mam 3 metry kupione kiedyś na płaszcz, który nigdy nie doczekał się uszycia. Tak więc zabrałam się do pracy.

Tak więc zszyłam materiały razem - oczywiście prawymi stronami do środka - zostawiając niewielki otwór na przewrócenie materiałów na prawą stronę.


Następnie wywinęłam kocyk na prawą stronę i zszyłam ręcznie otwór, przez który przewróciłam kocyk na prawą stronę.



Na koniec dodałam pikowanie - żeby materiały się nie przesuwały. Całość zajęła mi bardzo mało czasu - a przyjemność ogromna - także polecam do szycia całym sercem.





A  że zostały mi skrawki materiału jeszcze - to wpadłam na pomysł zrobienia patchworkowej maty na podłogę - jestem w trakcie robienia - zobaczymy, czy i kiedy uda się skończyć. Więc zdjęcie poniżej na zachętę do śledzenia co niedługo pojawi się na naszym blogu.

Ania